Urodzeni biegacze. Christopher MacDougall
16 sierpnia 2010
Oto książka, czytana przez większość biegaczy. Bestseller, podobno wciągająca i interesująca. Promuje indian i bieganie na bosaka (tyle o niej wiedziałem wcześniej). Kupiłem, przeczytałem.
Pozycja ta zrobiła furorę w Stanach kilka lat temu, teraz nadszedł czas na jej polskie tłumaczenie. Ja zabrałem ją jako lekturę w pociągu jadąc na Bieg Katorżnika. Te kilka godzin do Lublińca i spowrotem wystarczyło by ją skończyć.
Najogólniej, jest to powieść o przygodzie autora, jak jeździł po Meksyku i poznawał historię indian, który biegają dla przyjemności ultramaratony. Historia jest kolorowa, wesoła, pełno anegdot. Czyta się szybko i przyjemnie.
W międzyczasie poruszane jest wiele aspektów biegania, że buty z amortyzacją zniekształcają naturalne ruchy stóp, prowadzą do kontuzji, że to niegdysiejszy specjalista marketingowy firmy Nike wymyślił problemy, które miały jego amortyzowane buty rozwiązywać. Jest też długa rozprawa do czego tak naprawdę człowiek jest zbudowany, badania antropologiczne.
Konkluzja tych wywodów i przesłanie całej pozycji jest taka, że bieganie to najbardziej naturalne zajęcie człowieka, sposób na bycie w grupie, celebrowanie przyjaźni, utrzymanie zdrowia i kondycji na stare lata, sposób życia itp. Zamyka się ostatnią stronę z wrażeniem „łął, chcę biegać po 100 mil dziennie, skoro to takie fajne!”. I najlepiej boso.
Oczywiście, najlepiej wyciągnąć wnioski samemu. Bieganie ma być przyjemnością, a MacDougall odpowiada dlaczego.
No i tanio, 30 zł.