Eksperymenty z fastpackingiem

3 czerwca 2010

Fastpacking, czyli koncepcja by zabrać „wszystko to co potrzebne, i tylko to co potrzebne” zrodził się jak pewnie wszystko inne z potrzeby życia. Oto moje pierwsze próby lekkiego podejścia do życia.

Idea lekkiego pakowania się, pogłębiła się we mnie za sprawą posta na blogu PK4.pl . Sam przymierzałem się do wyprawy w góry na 4 dni na bardzo lekko. Pomysły Uli na zmniejszenie wagi i objętości wydają się czasem szalone, ale zawsze pakując pastę do zębów na kilkudniowy wyjazd staram się brać resztki tubki.

W trakcie mojego wyjazdu na 2 miesiące ogromnie ciekawił mnie ekwipunek mojego towarzysza, Bogdana. W plecaku 30l zmieścił wszytko co potrzebował, w tym śpiwór, pelerynę, dodatkowe buty i ciuchy na cały ten czas. Ja miałem 70 litrowy plecak zapełniony w 2/3 olewając śpiwór, a i tak później dokupiłem mały plecak, gdy poruszanie się z wielkim było zbyt uciążliwe. Wtedy wyszło, chociażby to, że ciuchy mogą być znacznie lżejsze i mniejsze, bo mimo używania tylko 3 kompletów to bawełna swoje waży.

Dzień w Tatrach na lekko

Wyjazd w góry zaplanowaliśmy z moją dziewczyną, Ewą, na 2 dni, z założeniem noclegu w schronisku. W tym celu zapakowałem to co potrzebne:

  • Na sobie: spodnie bojówki bawełniane, bluzka termo, para skarpet, gacie termo, polar 200, buty trekingowe, zegarek, buff, czapka polarowa w kieszeni
  • Ciuchy na zapas: biegowa bluza polarowa, druga koszulka termo, koszulka bawełna na wieczór, skapety zapasowe, gacie zapasowe, kurtka wiatrowa/przeciwdeszczowa, getry krótkie, getry długie
  • Kosmetyki: dezodorant w kulce (70ml), mydło/szampon w buteleczce hotelowej, pasta w prawie pustej tubce, szczoteczka
  • Gadżety: ręcznik turystyczny, klapki do schroniska, mapa, kompas (przywiązany do plecaka), worki na śmieci, folia nrc, podstawowe leki, plastry, nożyczki, czołówka, telefon, portfel, scyzoryk, klucze do mieszkania i samochodu

Niedużo miałem jedzenia, podzieliliśmy się nim z Ewą. Wszystko to zapakowałem w plecak 17 litrów, z bukłakiem 2l wypełnionym wodą. Miejsca zostało już niewiele, na prowiant max na 1 dzień.

Padający deszcz w górach zweryfikował założenia. Ubranie sprawdziło się, natomiast przemokły mi spodnie, więc po przebraniu się w długie getry czułem że mogę być dość zziębnięty. Wariant getry + spodnie byłby lepszy. Buty trekingowe uratowały mi stopy, w moich trailówkach pływałbym już jak w basenie. Do tego 1 para zapasowych skarpet to bardzo krytyczna ilość.

Ogólnie, to co miałem wystarczyło mi. Nie byłem zmuszony spać pod folią, bo wróciłem do domu, więc trudno mi się odnieść do tego elementu. Plecak był lekki, i stawał się coraz lżejszy gdy wody ubywało. Na dwie osoby w 8 godzin zużyliśmy nieco ponad litr, więc przy tej pogodzie na pewno wody mi nie zabraknie.

Zjadłem kanapkę, knoppersa, banana i jeszcze pół kanapki. Myślę, że gdybym zjadł po dotarciu do schroniska wystarczyłoby mi to w zupełności.

Z tą myślą zastanawiam się czy zdołałbym w ten sposób przetrwać w górach 4 dni, mając pełną świadomość że pogoda będzie mocno deszczowa.

Co mogę poprawić, zmienić, lub zepsuć:

  • Klapki są duże. Najlepsze byłyby japonki grubości kartki papieru
  • Mam pelerynę przeciwdeszczową, którą użyła Ewa. Jest duża i dość ciężka w porównaniu do produktów na rynku. Przydatna na deszcz, bo nie wiem czy w moim stroju sportowym przetrwam 4 dni na deszczu
  • Dezodorant zamienić na kawałek sztyftu, jak proponuje Ula, zmienić pojemnik na pastę do zębów Szczoteczkę … a co, mam taką, którą mogę obciąć. Brak mi małych pojemników na zamianę, choć można użyć do tego pojemników na soczewki kontaktowe, lub kupić na allegro
  • Muszę zabrać i użyć sudokrem, oraz duct tape na wypadek dalszego zamakania stóp
  • Jedna para skarpet na zapas to za mało, chyba że będę miał super grzejnik w schroniskach do suszenia. Tak samo gacie
  • Pytanie, czy folia nrc sprawdzi się jako śpiwór, gdy będzie taka potrzeba, choć uważam że zdołam spać na podłodze, w ubraniu i pod folią
  • Jedzenie, jakie i ile. Optymalny wariant to przegryzki na 2 dni; krakersy, po 2 batony na dzień, suszone owoce, orzechy
  • Kilka troków do awaryjnego przytwierdzenia zbędnych rzeczy, np. polara, pałatki, do plecaka

Czy to wszystko jest warte świeczki? Cóż, wygodnictwo na szlaku vs. wygodnictwo w schronisku to problem moralny. Psychicznie jestem nastawiony na minimalizm i jedyne do czego nie chcę doprowadzić to zupełne przemoczenie i wychłodzenie organizmu. Wyniki mojego eksperymentu ocenię niedługo.