Meksyk, Cozumel
2 grudnia 2008Znudzil sie nam juz staly lad, wybieramy sie wiec na wyspe Cozumel. Perla turystyczna Meksyku. Luksusowe resorty, bajeczne plaze, doskonale miejsca nurkowe, pyszna kuchnia…. Spedzamy tu az cztery dni. Moze dlatego , ze miasteczko jest bardzo przyjazne, standard, czystosc nie odbiega od wyobrazen europejskich o nadmorskim kurorcie. Wypozyczmy jeepa i zwiedzamy cala wyspe dokladnie. Posrodku wyspy mozna spenetrowac ruiny San Gervasio, kolejna pozostalosc po Majach. Na poludniu calymi kilometrami ciagna sie dzikie plaze.
Pewnego razu Marek postanawia sprawdzic jak zachowuje sie naped 4×4 w naszym samochodzie i wjezdza w „bardziej” piaszczysta plaze. Jednak juz po kilku manewrach zakopujemy sie. Z pewna mina wiec wlaczamy naped na wszystki kola…by zaraz przekonac sie… ze nie dziala (jak sie pozniej dowiadujemy w wypozyczalni, zostal celowo odlaczony, bo samochody zuzywaly za duzo paliwa!!!). Pozostaje sila naszych miesni, ktora okazuje sie niestety niewystarczjaca, by wypchnac malego wranglera z piasku. Wszystkiemu z driwna przygladaja sie pobliscy handlarze. Atmosfera zageszcza sie gdy nie wiadomo skad zjawia sie policja i dostajemy ultimatum, ze jezeli w ciagu 10 minut nie wypchniemy samochodu na droge – dostaniemy mandat, poniewaz zabronione jest jezdzenie po plazach i dodtakow wezwane zostanie wojsko w celu usuniecia samochodu – oczywiscie na nasz koszt. Dalej nie bede opowiadal…bo bylo mniej zabawnie…ale ostatecznie udalo sie nam uratowac auto.
Wyspa jest tez miejscem odwiedzin poteznych 10 pietrowych plywajacych hoteli po morzu karaibskim. Pewnego dnia przyplywa az 6 statkow, co prawie podwaja liczbe mieszkancow wyspy w ten dzien. JB i Liq nurkuja na rafach wokol wyspy i podczas ktoregos z nurkowania prad znosi ich za blisko takiego statku, co stawia w gotowosci cala jego sluzbe bezpieczenstwa. Cale szczescie, ze nie zaczeli strzelac do dzielnych pletwonurkow, ktorzy jak tylko wydrapali sie na lodke, zaczeli uciekac co sil w silniku od wielkiego potwora. Poza tym… coz, plaza, slonce, luz, lenistwo…