Meksyk, Agonia

6 grudnia 2008

Desfortunadamente czas nieublaganie plynie do przodu i nasza wyprawa dobiega konca. Dzis juz pozegnalismy Liqa, odbylo sie szybko po mesku – bez lez. Pojechal do Cancun, by stamtad poleciec do Brukseli i potem juz do domu. My jutro Juz lecimy do Nowego Jorku z wyjatkiem freeridera Pablosa, ktora nie zdecydowal sie jeszcze czy zostaje, czy wraca… ma w sumie jeszcze cale mnostwo czasu na to.

Dzis nawet zmienila sie pogoda, polalo troche (co podobno jest tu niespotykane o tej porze roku) – wyciagamy wiec wnioski, ze Ameryka Centaralna troszke za nami poplakuje ;).

My cieszymy sie, ze wracamy do domu, bo jak wiadomo „wszedzie dobrze, ale w domu najlepiej”.

Przyjdzie jeszcze czas na podsumowanie…

Meksyk, Playa Del Carmen

3 grudnia 2008

Playa Del Carmen… okreslana jest Ibiza Meksyku. Podobno najlepsze imprezy na calej Riviera Maya. Oprocz dobrego miejsca imprezowego jest tez wygodna baza do nurkowania w kolejnych pobliskich cenotach. Znajdujemy bardzo fajny hostel prowadzony przez Koreanczykow. Hostel ogolnie kojarzy sie z dormitoriami, a tu mile zaskoczenie dostajemy dwupokojowy apartament z wyjsciem wprost na wielki taras z basenem i barem !!! prawie tylko dla nas, poniewaz oprocz gospodarzy nie ma specjalnie duzo gosci. Zaprzyjazniamy sie z wlascicielem i jego koreanskimi przyjaciolmi wspolnie imprezujac. Zatrudniony jest takze specjalny DJ, ktory od rana miksuje nam muzyke na zywo. Kiedy pytamy wlasciciela po co mu DJ, gdy w promieniu 500m znajduje sie kikadziesiat barow z muzyka, dyskotek i innych knajp – odpowiada, ze wszyscy maja wlasnego DJa, wiec on tez musi miec… wiec i my mamy wlasnego Dja…

Innym duzym plusem, sa ceny w „naszym” barze. Piwo male 15pesos (13pesos=1$), a Jack Daniels 25pesos. Dla porownania ceny w innych miejscach rozrywkowych: piwo 25-50, Whysky 60-120. Aaaa zapomnial bym o tych co lubia w sklepie kupowac…piwo 1ltr z 12pesos, a najtanszy rum 1ltr 40 pesos. No ale trzeba jeszcze wyniesc stol na dach, bo w sklepie nie pozwola pic, no i zeby nie starszyc za bardzo miejscowych. Tak wiec Meksyk dla podrozujacych roznymi standardami jest bardzo przyjazny.

Glownym naszym zajeciem jest jednak nurkowanie w cenotach, JB odkryl w sobie powolanie do nurkowania jaskiniowego i kiedy reszta ekipy postanawia dzien spedzic na plazy on dzielnie walczy sam z haloklinami i innymi podziemnymi stworami. Ogolnie to podczas calej ekspedycji doliczymy sie prawie 30 nurkow w roznych miejscach.

Czy musze cos pisac o plazach? Domyslcie sie jak jest. Aaaa na przyklad wczoraj obchodzilismy Mikolaja na plazy…tak sie nam tu podoba, ze juz nigdzie dalej sie nie wybieramy. Ostatnie dni spedzamy na calkowitym i absolutnym wypoczynku !!!

Meksyk, Cozumel

2 grudnia 2008

Znudzil sie nam juz staly lad, wybieramy sie wiec na wyspe Cozumel. Perla turystyczna Meksyku. Luksusowe resorty, bajeczne plaze, doskonale miejsca nurkowe, pyszna kuchnia…. Spedzamy tu az cztery dni. Moze dlatego , ze miasteczko jest bardzo przyjazne, standard, czystosc nie odbiega od wyobrazen europejskich o nadmorskim kurorcie. Wypozyczmy jeepa i zwiedzamy cala wyspe dokladnie. Posrodku wyspy mozna spenetrowac ruiny San Gervasio, kolejna pozostalosc po Majach. Na poludniu calymi kilometrami ciagna sie dzikie plaze.

Pewnego razu Marek postanawia sprawdzic jak zachowuje sie naped 4×4 w naszym samochodzie i wjezdza w „bardziej” piaszczysta plaze. Jednak juz po kilku manewrach zakopujemy sie. Z pewna mina wiec wlaczamy naped na wszystki kola…by zaraz przekonac sie… ze nie dziala (jak sie pozniej dowiadujemy w wypozyczalni, zostal celowo odlaczony, bo samochody zuzywaly za duzo paliwa!!!). Pozostaje sila naszych miesni, ktora okazuje sie niestety niewystarczjaca, by wypchnac malego wranglera z piasku. Wszystkiemu z driwna przygladaja sie pobliscy handlarze. Atmosfera zageszcza sie gdy nie wiadomo skad zjawia sie policja i dostajemy ultimatum, ze jezeli w ciagu 10 minut nie wypchniemy samochodu na droge – dostaniemy mandat, poniewaz zabronione jest jezdzenie po plazach i dodtakow wezwane zostanie wojsko w celu usuniecia samochodu – oczywiscie na nasz koszt. Dalej nie bede opowiadal…bo bylo mniej zabawnie…ale ostatecznie udalo sie nam uratowac auto.

Wyspa jest tez miejscem odwiedzin poteznych 10 pietrowych plywajacych hoteli po morzu karaibskim. Pewnego dnia przyplywa az 6 statkow, co prawie podwaja liczbe mieszkancow wyspy w ten dzien. JB i Liq nurkuja na rafach wokol wyspy i podczas ktoregos z nurkowania prad znosi ich za blisko takiego statku, co stawia w gotowosci cala jego sluzbe bezpieczenstwa. Cale szczescie, ze nie zaczeli strzelac do dzielnych pletwonurkow, ktorzy jak tylko wydrapali sie na lodke, zaczeli uciekac co sil w silniku od wielkiego potwora. Poza tym… coz, plaza, slonce, luz, lenistwo…