Belize, Blue Hole
26 listopada 2008Blue Hole – swoisty fenomen natury (nie mylic z Blue Hole, Dahab, Egipt) to wielka jaskinia rafy koralowej, o niespotykanym, prawie idealnie okraglym ksztalcie przypominajacym bardziej podwodny krater. Odkryte przez Jacques’a Cousteau stalo sie w ostatnich latach kultowym miejscem, marzeniem kazdego pletwonurka.
Za jedyne 170 dolarow jestesmy szczesliwymi posiadaczamy vouchera uprawniajacego do 3 nurkowan tego dnia, w tym w slawnym Blue Hole. Po 2,5 godzinach kotwiczymy na brzegu krateru przy wejsciu poludniowym. Zanurzamy sie 5 metrow by sprawdzic czy sprzet dziala prawidlowo, po czym schodzimy na docelowa glebokosc 40 metrow, gdzie pod polka skalna wisza potezne, kilkunastometrowe stalaktyty. Glebokosc i panujace tam cisnienie pozwala tylko na kilkuminutowe podziwianie tego tworu natury, i po chwili podplywamy w kierunku srodka jaskini by spotkac ogromne rekiny – zarlacze biale. Nasz prowadzacy dive master powstrzymuje rozentuzjazmowanego JB przed podplynieciem zbyt blisko, wiec podziwiamy je na bezpiecznej kilkunastometrowej odleglosci. Te drapiezne zwierzeta wydaja sie byc malo zainteresowane nasza obecnoscia i plywaja leniwie w swoim wlasnym towarzystwie. Po 23 minutach wszyscy szczesliwi wynurzamy sie i wracamy na statek.
Drugie nurkowanie na Half Moon Caye i trzecie w miejscu zwanym The Aquarium to juz spokojniejsze nurki gdzie mozemy podziwiac ogromne lawice kolorowych ryb, od tych centymetrowych do tych metrowych. Spotykamy tez ogromnego kraba schowanego w jaskini, a Liq w ostatniej chwili wypatruje kolorowego, sympatycznego zolwia. Przed ostatnim nurkiem posilamy sie na niewielkiej, karaibskiej wyspie zamieszkiwanej przez spotykane tylko tutaj gatunki ptakow.
Weseli, radosni w poczuciu spelnienia mozemy wrocic przy zachodzie slonca na wyspe, posilajac sie owocowym ponczem zrobionym na belizyjskim rumie.