Gwatemala, Antigua

22 listopada 2008

Po kilkudziesieciu kilometrach kretej, gorskiej drogi jestesmy w Antigua, malowniczym, turystycznym, atrakcyjnym miasteczku, jak opisuje je przewodnik LP. W tym miejscu mamy juz serdecznie dosc informacji podawanych przez LonelyPlanet, w najblizszym czasie przewidywane jest publiczne spalenie tego kawalka makulatury. Kupcie dekoder do transmisji na zywo juz dzis!

Antigua, senne, nieduze miasteczko polozone nieopodal kilku dobrze rozpoznawalnych wulkanow. Na glownym placu zastajemy kilku miejscowych, paru turystow i przysypiajacych przewodnikow. Nie brakuje tu jednak baru MacDonald´s, a biura turystyczne i bary sa za kazdym rogiem. Poniewaz znudzilo nam sie mieszkanie w norach, instalujemy sie w pokoju hotelowym z … 7 oknami!

Po szybkim rozeznaniu, wczesnym popoludniem juz jedziemy busem na wulkan Pacaya, wciaz czynny wulkan po ktorego zboczach splywa czerwona lawa. Dojezdzamy najwyzej jak sie da, dostajemy przewodnika w pakiecie, Szwajcara i 2 grube baby z ameryki na doczepke, a JB po twardych negocjacjach kupuje od przedsiebiorczych malolatow kij drewniany, wielofunkcyjny. Dzieciaki sprawnie operuja wyrazeniami „Stick?” i „five dollars”. Poniewaz nie mamy ochoty czekac na ociagajace sie marudy przyznajemy racje przewodnikowi ktory mowi cos o naszej „Mala educacion” i zywym krokiem wskakujemy na wulkan. Marek tak sie rozpedzil ze wyprzedzil po drodze 3 inne wycieczki, nawet konne, a w efekcie wszedl tak wysoko na wulkan ze trampki zaczely mu dymic. Stoki wulkanu po ktorych sie wpinamy to ogromne ilosci zastyglej, pokruszonej, czarnej lawy, na ktorych wyraznie odznacza sie potega matki natury. Co chwila w tych rozpadlinach widac przeplywajaca goraca lawe, a cieplo opala brwi, wlosy i inne. Niestety, poniewaz o tej porze zebralo sie na stoku wiele grup podobnych do naszej, gdziekolwiek znajdziemy dobre miejsce na zdjecia i ogrzanie, zaraz zbiega sie za nami banda emerytow. Zostajemy jeszcze chwile na zachod slonca, po czym olewamy przewodnika i wracamy na dol w swietle latarek. Tak to juz niestety jest, ze znow nie pozwolili nam wejsc do krateru wulkanu…

Zostaw odpowiedź