Belize, O wyzszosci trawy nad indykiem
28 listopada 200827 listopad
Tradycyjne amerykanskie swieto indyka czy Thanksgiving Day. Dla nas Polakow nic nie znaczace swieto, ale dla Amerykanow – numer jeden kiedy mozna sie bezkarnie nazrec. Na naszej wyspie nie specjalnie sie przejmuja tym, ze nie mozna kupic indyka. Coz oni tu maja swoje swiateczne potrawy…trawe i lobstera (homar), a wszsytko to w sosie reagge. My jednak postanowilismy jakos uczcic to swieto…ale wtakim bardziej lokalnym charakterze, wiec wybor padl w sposob oczywisty na … trawe. Dzien wczesniej JB zapoznal sie z miejscowym dealerem produktow rolnych, ktory obiecal sprostac postawionym wymaganiom, oczywiscie nie bez zadowolenia. Po dniu spedzonym na plazy, piwie i poddawaniu sie atmosferze „go slowly” przyszedl swiateczny wieczor. Zostalo przygotowane ciasto (miala byc niby imitacja indyka – ale chyba troche nie wyszlo) i cala kupa miejscowego ziela. Dobrze, ze na wyposazeniu znalazla sie fajeczka, bo gdybysmy musieli uzuwac gaztey nie byloby tak latwo. Zaczelismy degustowac mila atmosfere wieczoru….niestety okazalo sie, ze nasze potrzeby sa wieksze niz wczesniej zakladalismy i po godzinie musielismy zwiekszyc pierwotne zamowienie o 300%. Ogolna konkluzja wieczoru byla teoria, ze zamiast indykow powinno sie uzywac produktow zdecydowanie roslinnych. Cudownie upaleni tej nocy zasnelismy jak niemowleta.
Tym razem zdjec nie bedzie…