Belize, Caye Caulker

25 listopada 2008

Gdy wszyscy nam mowia, ze w duzych miastach Belize, czyli stolicy – Belmopan i Belize City jest syf, postanawiamy wiec przedostac sie od razu na wyspe Caye Caulker -turystyczne miejsce. Wyspa wita nas drewniana zabudowa i miejscowym haslem „Go slow”. Reggae, trawa, karaibski goracy klimat od razu wprawiaja nas w dobry nastroj. Biorac pod uwage ze w polsce jest 24 listopada i wlasnie spadl ogromny snieg cieszymy sie tym bardziej. Tradycyjnie juz bierzemy najlepszy hotel na wyspie i rozpoczynamy kolejne, „grube” wakacje podczas naszej wyprawy, odpoczywajac od wulkanow, erupcji, dziesiatek godzin spedzonych w autobusie.

Wyspa zamieszkiwana jest przez 1500 ludzi na powierzchni 7 km i szerokosci 500 metrow w najszerszym punkcie. Wiekszosc tutejszych to czarni rastafarani, wiec bardzo szybko lapiemy z nimi swietny kontakt. Zamierzamy spedzic tu 5 dni, na nic nierobieniu. Juz drugiego dnia spaleni sloncem i ogorzali wiatrem wylegujemy sie na stole do polowy zanurzonym w oceanie, przysluchujac sie reggae i raczac sie lokalnym piwem Belikin. W ramach aktywnosci fizycznej wybieramy sie wplaw na sasiednia, jak sie okazuje prawie bezludna wyspe. Czas leniwie plynie, mimo to zdarzamy sie jescze umowic na nurkowanie nastepnego dnia w Blue Hole.

Zostaw odpowiedź